Szczęśliwego, Nowego Roku

Myślałem, że coś jeszcze napiszę pod koniec grudnia o tym, co wydarzyło się na czwartkowej sesji, ale nie mam takiego poczucia, że warto w taki dzień (31 dzień ostatniego miesiąca w roku) poświęcać temu czas. Przede wszystkim dlatego, że państwo burmistrzowie i radni (wszyscy bez wyjątku) uznali któregoś dnia, a nie wiem, kiedy to się stało, że ta część aktywności samorządu jest ich prywatnym folwarkiem. Myślę, że kiedy pani skarbnik z taką wiarą w to, co mówiła na wtorkowej komisji oświaty, że uchwała o podwyżce diet została wycofana, chyba zdała sobie sprawę po czwartkowej sesji, że albo rozegrała radnych opozycji, jak Paulo Sousa polską reprezentację w piłce nożnej (ale warto przypomnieć wtedy, że samorząd to nie jest ponury, prywatny zakład, którego właściciele w osobie dwóch posępnych panów bez poczucia humoru, wszelkie nawet minimalne standardy mają za nic) albo jest notorycznie niedoinformowanym urzędnikiem, co stawia relacje, jakie panują w urzędzie nie tylko pod znakiem zapytania, a raczej czyni z tego organu przedszkole, wymagające na tym etapie troski, by nie przekształciło się w mentalny żłobek.

No ale to nie moja sprawa, tym bardziej, że w ten sam czwartek miała miejsce ostatnia próba w tym roku grupy teatralnej Na Wietrze i mogliśmy w nieogrzewanej sali poprzebywać ze sobą, porozmawiać, przyjrzeć się jeszcze raz naszemu ostatniemu spektaklowi i poświęcić czas na jego omówienie. To nic, że było zimno i trzeba było wybrać, jak w Matrixie – czerwoną tabletkę, czyli czapkę, szalik i kurtkę, lub niebieską – czyli rozgrzewać sobie dłonie i ramiona siłą własnych rąk. Zgadzam się z polityką CKiR. Teraz najważniejszy jest basen. Tak przynajmniej na sesji mówił dyrektor tej instytucji. Jest tak ważny, że są tam takie rury i połączenia, że bez obecności pracowników CKiR ten basen nigdy nie zostanie w sposób właściwy wyremontowany. A szkoda by było, żeby zmarnowano tam zdobyte cztery i pół miliona złotych. To nic, że jeszcze tego basenu się nie remontuje, ale wszyscy pracownicy CKiR już tam krążą wokół, żeby jeszcze w starym roku coś przypilnować, doglądać, coś może już rozkopać lub zakopać, jak przystało na gospodarzy tego obiektu. Chwała im za to, to pewnie dlatego płyną pochwały i czułości od radnych, że taka cudowna instytucja. Dlatego też – mam takie podejrzenia – taka od biedy grupa teatralna musi zadowolić się tym, co ma, a ma dach nad głową i głowę pod dachem. Czego więcej wymagać. Przecież tutaj (w sensie – w gminie) rozgrywa się codziennie mecz o mistrzostwo świata. Mistrzem świata codziennie zostaje, jak nie burmistrz, to jego zastępca, a jak nie jego zastępca, to pani skarbnik, a jak nie pani skarbnik, to przewodniczący komisji oświaty, a jak nie on, to dyrektor CKiR lub jego przyszły zastępca. Niemniej – patrząc na to z boku – ma się wrażenie, że wszystkie osoby w to zaangażowane nic innego nie robią. I ja to szanuję, bo coś robić trzeba.

A w przedostatnim akapicie tego roku przyznam, że doceniam też fakt, że tak szybko rozpoczęła się kampania wyborcza. Owszem – reemigrując ponownie do czwartkowej sesji – radni zwracali uwagę podczas obrad, że burmistrz, czytając o inwestycjach na 2022 rok, mówił co innego, niż pani skarbnik na komisjach, poprzedzających sesję. Burmistrz na przykład upierał się, że będą jednak pieniądze na projekty budowlane ulic Kostki, Okrężnej, Niepodległości i Wolsztyńskiej. A radni wiedzieli, bo tak im powiedziała pani skarbnik, że nie, bo ta kwota została przesunięta na inny cel, tzw. cel lgiński. Ale – i w tym chaosie trudno powiedzieć, co jest prawdą, a co fikcją – być może znowu radni opozycyjni zostali wprowadzeni w błąd. I będzie zrobione jedno i drugie, a nie tak, jak mówiła pani skarbnik, że tylko jedno (czyli Lgiń). A może jednak to burmistrz nie orientuje się w budżecie i czytając z kartki najważniejsze założenia budżetowe, nie wiedział jeszcze, że ktoś burmistrzowi podsunął nieaktualne dane.

Mnie jednak nie to w tym całym bajzlu interesuje. Raczej fakt, że przyszli kandydaci na burmistrza, o których co najmniej połowa miasta wie, że będą kandydować, nadal, jakby nigdy nic uprawiają swoje facebookowe pola, śniąc o fotelu włodarza gminy.  A tu taki psikus prawie noworoczny. Obecnie urzędujący burmistrz rozpoczął swoją kampanię już teraz. Na komisjach i sesjach panuje chaos. Nie wiadomo co jest prawdą, a co fałszem. Mówi się jedno, robi się drugie. Wydaje się, że twórcy tego zamieszania świetnie się bawią, jakby co najmniej do Wschowy zawitał cyrk na trzech kółkach. Wygląda też na to, że objazdowe kino, czy jakby tego nie nazwać, właśnie się rozpędza, nie wiadomo jednak, czy poradzi sobie z pierwszym, lepszym zakrętem. Szczęśliwego Nowego Roku.

Dodaj komentarz