Faza schyłkowa, czyli spotkanie mieszkańców Tylewic z burmistrzem. Kanalizacja i rekultywacja

30 maja w Tylewicach mieszkańcy wsi spotkali się z burmistrzem Wschowy, jego zastępcą, prezesem i dyrektorem technicznym Spółki Komunalnej. Spotkanie zorganizowała sołtyska Tylewic, a obok przedstawicieli gminy i mieszkańców, na sali byli obecni radni Rady Miejskiej we Wschowie.

Jest to całkowicie zrozumiałe

Spotkanie było pomyślane i przypomniał o tym na początku burmistrz, że mieszkańcy Tylewic mieli zadawać pytania, które ich nurtowały, a przedstawiciele gminy, mieli na te pytania odpowiadać. Wiadomo było więc, że będą one dotyczyły dwóch kwestii: kanalizacji (będzie, czy nie będzie, kiedy i za co) i rekultywacji nieczynnego wysypiska śmieci (będzie, czy nie będzie, kiedy i w oparciu o jakie odpady). Jak wspomniałem, w spotkaniu uczestniczyli też radni, a z nagrania, które mi udostępniono, słyszałem głosy radnych opozycji. Być może byli też radni koalicji. Burmistrz zdaje się był tą obecnością opozycji zaskoczony, ale jedna z radnych wytłumaczyła, że uczestniczy w spotkaniu między innymi dlatego, że ją o to poprosili niektórzy mieszkańcy. Rzeczywiście jest w tym sporo prawdy, ponieważ ze mną też kontaktowała się jedna osoba z Tylewic, zapraszając na to spotkania (niestety nie dotarłem) i wydaje się, że wszędzie tam, gdzie sytuacja w gminie jest napięta, zainteresowani robią wszystko, by uczestników tego typu spotkań było więcej. I jest to całkowicie zrozumiałe. Tak samo, jak to, że przedstawiciele gminy będę się temu dziwić, komentować i wszędzie węszyć politykę, wiec wyborczy i inne dobrze im znane zjawiska, które sami z mniejszym lub większym powodzeniem praktykują.

I rzeczywiście, gdyby to spotkanie podsumować w kilku słowach, można powiedzieć, że miało chwilami charakter polityczny, ale nie zabrakło też merytorycznych, konkretnych  wypowiedzi. Dlatego też tak ten wpis podzielę, zaczynając od tego, co definiuję jako polityczne wystąpienia, a potem przejdę do podejmowanych wątków, które miały nieco inny charakter. Pamiętając rzecz jasna, że w takich sytuacjach trudno oddzielić politykowanie od innych czynności, bo wszystko lub niemal wszystko jest blisko siebie i ciężko oddzielić jedno od drugiego. W sumie jest to właściwie niemożliwe.

Politycznie

Nie było tutaj zaskoczeń. I trochę, trzeba przyznać, szkoda, bo prawdę mówiąc wszystko w tej sferze jest przewidywalne. Zatem zwracano uwagę burmistrzowi, że obiecał znaleźć środki na kanalizację (bo póki co nie ma na to pieniędzy), że wydaje pieniądze na zbędne rzeczy, jak umeblowanie urzędu (nie znam szczegółów), parasolki, czy projekty, związane z ulicą Westerplatte, wiedząc, że część mieszkańców jest niechętna tej inwestycji. Burmistrz z kolei narzekał na gminne zaszłości, na to, że pierwsze unijne pieniądze były przeznaczone na takie podstawowe inwestycje, jak kanalizacja i że o to nie zadbano, a np. w Szlichtyngowej i Sławie nie było z tym problemu, że jest burmistrzem od 4 lat, a przecież samorząd funkcjonuje od lat 30. i nie sposób w 4 lata wszystkiego nadgonić, że gmina jest zadłużona itp., itd.

I jak można się domyślać – nie dało się tutaj osiągnąć żadnego porozumienia, ponieważ jedna strona wykazywała tej drugiej wszelkie niedoskonałości i na odwrót, braki, politykę, wiece, brak kompetencji i tego typu sprawy. I w mojej ocenie na pewno jest to wyraźny sygnał, że mamy do czynienia z fazą schyłkową tej kadencji. Jedna i druga strona nie ma sobie niczego nowego do powiedzenia, ostrzeliwuje się z okopów i nic się w tych relacjach już nie zmieni. I albo mieszkańcy zmienią burmistrza (o czym pewnie marzą radni opozycji) albo mieszkańcy tak radykalnie zmienią Radę Miejską, że ta nie będzie miała w następnej kadencji opozycji (o czym pewnie marzy obecny burmistrz).

Merytorycznie

W tym zakresie zastępca burmistrza konkretnie tłumaczył na jakim etapie są procedury, związane z projektem podziału nieruchomości. W sumie wszystkie te informacje, postępowanie administracyjne oraz oczekiwania na decyzję ministra po tym, jak jeden z mieszkańców odwołał się od decyzji wojewody, zostały dużo wcześniej opisane w gazecie samorządowej ,,Jestem ze Wschowy”, więc nie będę ich powtarzał, bo akurat to wydanie jest dostępne na stronie gminy.

Mieszkańcy mieli tutaj wątpliwości i szczególnie dotyczyły one tego, czy sieć kanalizacyjna musi iść w tym pasie blisko ich posiadłości i dlaczego nie mogła zostać zrobiona w remontowanej drodze. Wiceburmistrz tłumaczył, że stanowisko Zarządu Dróg Wojewódzkich było w tej sprawie jednoznaczne – nie pozwalają na to nowe przepisy, obowiązujące od 2019 roku. Pojawiły się tutaj wątpliwości, czy aby na pewno tak jest, ale trzeba by pewnie opinii  kogoś niezaangażowanego, kto by potwierdził te informacje.  W tym miejscu wiceburmistrz odpowiadał jednemu z radnych, który poddawał w wątpliwość brak alternatywy, że gdyby kanalizacja mogła iść w pasie jezdni, to przecież logiczne jest, że gmina zdecydowałaby się na to rozwiązanie, bo byłoby ono zdecydowanie prostsze niż zgoda 81 mieszkańców Tylewic na zajęcie części ich posiadłości. I chociaż brzmi to logicznie, to przecież niektóre decyzje w tej kadencji, jak np. pakowanie się z deptakiem na ulicy Westerplatte wbrew woli części mieszkańców, a przede wszystkim przedsiębiorców, też wydaje się nielogiczne, a przecież nic sobie z tego gmina nie robi. Więc na pierwszy rzut oka nie o logikę tutaj się rozchodzi.

Koszty kanalizacji

Co ważne – budowa kanalizacji w Tylewicach szacowana jest dzisiaj na około 8-9 milionów. Tych pieniędzy nie ma, a tam, gdzie gmina próbowała je pozyskać (w ramach Polskiego Ładu) niestety pieniędzy nie zdobyła. Na pytania więc mieszkańców, bo o to właściwie cały ten problem się rozbijał, czy będzie kanalizacja, można było usłyszeć jedynie obietnice, że gmina zrobi wszystko, by te pieniądze zdobyć. Kiedy by to miało być, nikt nie potrafił odpowiedzieć. Przy czym trzeba zaznaczyć, że unijnych środków póki co nie ma, a jedyne duże pieniądze można pozyskać z Polskiego Ładu.

Pojawił się też wątek rekultywacji wysypiska śmieci. Jedyne co można dodać, a co być może do tej pory nie wybrzmiało wyraźnie, gmina oczekuje na rozstrzygnięcie administracyjne w sprawie odpadów, których chce użyć do rekultywacji. W tym wątku pojawiło się też najwięcej emocji. Burmistrzowie i radni krzyczeli do siebie, przekonując do swoich racji. Ostatecznie burmistrz stwierdził, że czeka aż starosta wyda jakąkolwiek decyzję, a jeżeli będzie ona negatywna, to zaskarży ją w sądzie.

I gdyby podsumować to spotkanie w części merytorycznej, to trzeba powiedzieć, że remont drogi w Tylewicach plus oświetlenie plus przepusty pod jezdnią – o to mieszkańcy nie muszą się martwić. Pozostałe sprawy, jak np. odszkodowania za zajęte działki w związku z poszerzeniem pasa drogowego oraz budowa kanalizacji – to sprawy, których w żaden sposób nie da się jednoznacznie przewidzieć.

Co do rekultywacji wysypiska śmieci – to są tutaj tak silne emocje, że chwilami wygląda to naprawdę mało profesjonalnie. Przynajmniej na poziomie werbalnym.

Foto wykorzystane w grafice: Barik5ive z pexels

___________PRZEMYŚL WSPARCIE DLA NOWYCH OPINII __________

Jeśli chcesz wesprzeć Nowe Opinie, możesz to zrobić poprzez portal zrzutka.pl – https://zrzutka.pl/72ucvn

Dodaj komentarz