Aktywna Wschowa, czyli nowa inicjatywa burmistrza i pełnomocnika ds. sportu

21 października we wschowskim ratuszu burmistrz Wschowy i pełnomocnik ds. sportu spotkali się ze sportowcami z terenu gminy, którzy osiągnęli sukcesy w swoich dyscyplinach, co najmniej na poziomie wojewódzkim. Spotkano się, by docenić dotychczasowe osiągnięcia młodych sportowców – wręczono im upominki, wyczytano ich z imienia i nazwiska, poświęcono im kilka zdań, opisując ich sportową aktywność. Później wszyscy usłyszeli o nowym pomyśle pełnomocnika ds. sportu. Idea polega na tym, aby liderzy na lokalnym podwórku, czyli ci młodzi sportowcy, uczestniczący w spotkaniu, zachęcali młodzież do aktywności. Jak? Za pomocą social mediów, gdzie mieliby wrzucać swoje zdjęcia z treningów i zawodów z hasztagiem AktywnaWschowa. Jednocześnie miałby powstać fanpage AktywnaWschowa, prowadzony przez wschowskich urzędników i pełnomocnika ds. sportu, który gromadziłby te fotografie i – chyba – miałby na celu promować aktywność, ruch, sport w lokalnym środowisku. Pomysłodawcą tego spotkania z utalentowanymi sportowcami z terenu gminy był Andrzej Orłowski.

Na koniec wszyscy uczestnicy spotkania podpisali się pod tablicą/kartą, na której napisano, na czym polega idea aktywnej Wschowy. Jeżeli ktoś pamięta pierwszą konferencję wyborczą burmistrza Antkowiaka na skwerze przed ratuszem i podpisy koalicjantów na jednej tablicy, ten wie o czym mówię. Wyglądało to podobnie.

Odprawiony z kwitkiem

Kiedy pełnomocnik opowiadał na czym miałaby polegać akcja AktywnaWschowa, jeden z obecnych sportowców, mistrz Polski, wicemistrz Europy, uczestnik Mistrzostw Świata zapytał, czy na tym ma to polegać, że on będzie promował Wschowę, a kiedy będzie potrzebował pomocy, by wyjechać na turniej (chodziło zdaje się o Mistrzostwa Świata), zostanie odprawiony z kwitkiem? Czy tak to ma wyglądać?

No i zapadła cisza. Bo – wiadomo – można gadać, a nawet zagadać obecnych, rysować przed nimi jakieś idee social mediowe, ale życie sportowca to nie social media, ale na przykład wyjazd na zawody. I co wtedy?

Pierwszy, po chwili ciszy, odpowiedział pełnomocnik ds. sportu. Myślę, że najgorzej, jak mógł. A mianowicie stwierdził, że przecież sportowiec dobrze wie, że z formalnych powodów nie mógł otrzymać wsparcia finansowego od gminy. Na co młody mistrz odpowiedział, że wie, że nie mógł z powodów formalnych.

Dlaczego potrzebna jest nam huta szkła

Cóż, młodzi sportowcy nie muszą tego wiedzieć, ale świat nie jest tak skomplikowany, jak go rysuje pełnomocnik. Przynajmniej nie w tej konkretnej sprawie. Gmina, nie tylko w tej kadencji, w każdej, udowadniała wiele razy, że jeżeli tylko chce, jeżeli ma odrobinę dobrej woli, to żadne ,,formalne” przeszkody nie stanowią tutaj problemów. Chyba, że żyjemy w kafkowskim świecie, sformalizowanym, zbiurokratyzowanym, gdzie nie obowiązują empatia, zainteresowanie, minimalny szacunek, a jedynie sformalizowane przepisy. Owszem – każdy samorząd w ten sposób działa, ale wobec swoich wrogów, wobec radnych opozycji lub społeczników, którzy głośno wyrażają swoje zdanie. Nie działa tak wobec bogu ducha winnych sportowców, mieszkańców tej gminy, którzy zbierają fundusze, by wziąć udział w zawodach tej rangi, co mistrzostwa świata.  Innymi słowy, nie wyobrażam sobie, że jeden pan w średnim wieku (pełnomocnik) i za chwilę drugi pan w średnim wieku (burmistrz) w ten sposób rozmawiają na uroczystym spotkaniu ze sportowcami, którzy osiągają ponadprzeciętne wyniki. Zresztą, jeżeli dobrze zrozumiałem wypowiedź młodego sportowca (nagranie samorządowego portalu jest dość słabej jakości) – przywołał on przykłady swoich rówieśników, którzy chyba byli w podobnej sytuacji i nie mieli takich problemów w innych gminach. Zatem młody sportowiec wiedział, że problem nie polegał na jakichś formalnych przeszkodach, do których próbował go przekonać pełnomocnik. Dodać trzeba, że w trakcie tej rozmowy, kiedy ów sportowiec przekonywał, że to tak wszędzie nie wygląda, usłyszał od pełnomocnika, że powstaje rada sportu, która będzie zajmować się takimi sprawami. Chciałoby się powiedzieć: naprawdę? Musi powstać rada sportu, żeby takie ,,problemy” rozwiązywać? To może niech powstanie od razu jakaś huta szkła i profesjonalne lotnisko z lotami międzynarodowymi? Tak na wszelki wypadek, gdyby pojawiały się poważniejsze problemy, bo nie wiadomo, czy wszystko rada sportu będzie w stanie ogarnąć w przyszłości.

Burmistrz porządkuje; jest chaos, będzie lepiej

Na to włączył się jeszcze burmistrz, który twierdził, że właśnie porządkuje sprawy w tej gminie w zakresie NGO i klubów sportowych. No i taki kilkuminutowy wykład zrobił. Że był do tej pory chaos, a teraz będzie lepiej. Na co młody sportowiec, że to tak zawsze wygląda, że mówi się o pięknych sprawach, a jak przychodzi co do czego, to nic z tego nie wynika. Burmistrz w odpowiedzi przyznał, że rozumie rozgoryczenie, ale – uwaga – musiał dodać, cytuję: ,,nie możemy wszystkim naraz dać pieniędzy, które każdy chciałby mieć do realizacji swoich pasji (sic!)”. Potem poszło lepiej burmistrzowi, który twierdził, że być może przypadek młodego sportowca, sprawi, że w regulaminie pojawi się punkt, który będzie rozwiązywał takie indywidualne sprawy. Burmistrz przyznał, że być może inne gminy mają rozwiązania, ale on (burmistrz) zaczyna wszystko tutaj od podstaw (trzeci rok rządzenia i nadal wszystko od podstaw – przyp. mój). A więc jest w innym miejscu, niż te gminy, które sobie takie rozwiązania wypracowały przez lata (nic nie stało na przeszkodzie, żeby z dobrych wzorów skorzystać w odpowiedniej chwili, zamiast o tym mówić, że się z nich nie skorzystało – przyp. mój).

Pytają o Wschowę

W każdym razie po tej pogadance pełnomocnik dalej kontynuował opowieść o akcji AktywnejWschowy. I w którymś momencie inny młody sportowiec, zwrócił uwagę na to, że uczestniczy w zawodach w różnych miejscach Polski i – owszem – można by powiedzieć, że tam promuje Wschowę. Ale Wschowę można promować również tutaj, np. organizując zawody o takiej skali, jak to jeszcze kilka lat temu robił Wschowski Klub Motorowy. I on – ten młody zawodnik – pytał, dlaczego tutaj, we Wschowie, nie wykorzystuje się świetnego toru motocrossowego. A osoby, które śledzą dzieje wschowskiego samorządu, pamiętają zapewne, że od czasu, kiedy nie doszło do porozumienia w sprawie dofinansowania zawodów na torze motocrossowym, nie odbywają się one we Wschowie do dzisiaj.

I znowu – młody sportowiec, zadający pytanie, dowiedział się kto zarządza torem motocrossowym, że WKM powinien ten tor wykorzystać, że to tylko od WKM zależy i że to WKM musi znaleźć środki na to, by mieć pieniądze na organizowanie imprez. Na co młody sportowiec zwrócił uwagę, że jeszcze nie tak dawno (w ubiegłym roku?) w klubie było kilkudziesięciu zawodników. Dzisiaj jest ich zdecydowanie mniej. Burmistrz odpowiadał, że nie wie, co się tam dzieje, nie zna odpowiedzi (chociaż każdy zna historię relacji WKM-burmistrz doskonale wie i zna odpowiedź, na to niezbyt skomplikowane pytanie – przyp. mój)

Uroczystość. Inna dla sportowców, inna dla polityków

Śmiało można powiedzieć, że to była pewnego rodzaju uroczystość sportowa. Na pewno potrzebna młodym zawodnikom, którzy osiągają nieprzeciętne wyniki. Nie chciałbym tym wpisem w żaden sposób umniejszyć tego, co tam przeżyli, ich radości i na pewno satysfakcji, że zostali docenieni na forum gminy.  

Jestem jednak przekonany, że panom pełnomocnikowi i burmistrzowi zabrakło na tym spotkaniu wyczucia. W pewnym momencie miałem wrażenie, że jestem na typowej sesji Rady Miejskiej, gdzie się wszystkim nawija makaron na uszy. Że robi to burmistrz? – Taką przyjął rolę, więc nie dziwię się, że ją strategicznie kontynuuje. Dziwię się, że w te same buty wchodzi pan pełnomocnik ds. sportu. Proponuję, by pan pełnomocnik przesłuchał jeszcze raz swojej reakcji na temat rzekomych, formalnych problemów i niechby sobie odpowiedział na pytanie (lepiej szybciej niż później), czy chce politykować o sporcie, czy rzeczywiście pomagać sportowcom.

Dodać muszę, że na spotkaniu wypowiadało się więcej sportowców. W zupełnie innym tonie. Wybrałem dwie wypowiedzi, żeby opisać je w tekście, bo wydały mi się niepokojące. Uznałem więc, że warto na to zwrócić uwagę. Link do całego nagrania zamieszczam poniżej.

Źródło:

Relację ze spotkania ze sportowcami można znaleźć – TUTAJ

CDN, bo koniecznie trzeba poruszyć jeszcze jeden wątek.

4 Comments

  1. Nawijanie makaronu na uszy, to doskonałe podsumowanie każdego wystąpienia burmistrza. Cały czas (od 3 lat) jakoby coś naprawia, reorganizuje…a czy tutaj była kompletna pustynia??? Dlaczego nikt go skontruje, gdy wygaduje te głupoty? Szkoda, że trzeba to znosić jeszcze dwa lata…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Stoję na stanowisku, że te dwa lata mieszkańcy (oczywiście Ci mieszkańcy, których takie sprawy interesują) mogliby rozglądać się za alternatywą. Alternatywy trzeba testować już teraz, przyglądać się im z uwagą, oddzielając plew od ziarna ;))))

      Polubienie

  2. Dla jasności, 😦 nie byłem inicjatorem tego spotkania, dowiedziałem się czymś takim dzień wcześniej (przez przypadek) od rodzica. Nie miałem żadnego wpływu na to spotkanie ani a jego charakter oraz formę. Jedyne co zrobiłem, to pół roku temu powiedziałem – szkoda, że gmina nie widzi, co robią mlodzi, zdolni ludzie w tym mieście. Nie wiem dlaczego pada tam moje imię i nazwisko? Szkoda, że ktoś postawił moją osobę w dość niezręcznej sytuacji – może lepiej byłoby wspierać pozytywnie stowarzyszenia. Pozdrawiam i dziękuję, że mogłem od Was się o tym dowiedzieć!!!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję, Panie Andrzeju za wypowiedź. Słuchając burmistrza w relacji dostępnej na youtube, mowa jest o Panu w znaczeniu impulsu, pomysłu na tego rodzaju spotkanie ze sportowcami. W sumie zastanawiałem się, dlaczego Pana tam nie ma, skoro zainspirował Pan burmistrza. Teraz rozumiem w czym rzecz.

      Polubienie

Dodaj komentarz