Wciskanie kitu we Wschowie, czyli Wielka Polska, Sokoły, nowa misja muzeum i wojna polsko-bolszewicka

Minęło już trochę czasu od kiedy dyrektor Muzeum Ziemi Wschowskiej przygotował sprawozdanie z działania tej placówki za 2019 rok, przedstawiając, a właściwie bardzo ogólnie szkicując plany muzeum pod nowymi rządami – Leszka Lenarczyka i jak się wydaje Damiana Małeckiego, nowego pracownika. Tym samym minęło też trochę czasu od dyskusji, jaka w związku z tym miała miejsce podczas wspólnej komisji radnych i na sesji Rady Miejskiej.

O tym, co do tej pory napisano na ten temat

Napisałem o całej tej sytuacji kilka artykułów, poświęcając miejsce temu, o czym mówił dyrektor i konfrontując jego słowa z faktami (Gloria Artis oraz rzekome ratowanie wschowskiego muzeum przed likwidacją). Zwróciłem też uwagę na związki towarzystw gimnastycznych ,,Sokół” z radykalnymi, prawicowymi ruchami, takimi jak Obóz Narodowo-Radykalny, przypominając, że Damian Małecki jest prezesem Związku Towarzystw Gimnastycznych ,,Sokół”. Wykazałem też, że hasła ,,Wielka Polska” nie są obce co najmniej jednemu Towarzystwu Gimnastycznemu ,,Sokół” w Strachocinie, a prezes tego lokalnego towarzystwa bez skrępowania w wywiadzie, którego udzielił Damianowi Małeckiemu, mówił o współpracy z lokalnym ONR-em. Pokazałem też, że zwrot ,,Czołem Wielkiej Polsce” niby nie jest, nie powinien być używany przez Sokołów, bo niby Sokoły mają inną tradycję, a jednak to pojęcie jest tam znane i używane, co świadczy o tym, że tak, jak w 20-leciu międzywojennym, ówczesne sokoły przyjęły retorykę Romana Dmowskiego i ówczesnej Narodowej Demokracji, łącznie z antysemityzmem (pokazałem to na przykładzie ich pisma, wydawanego w Warszawie), tak i dzisiaj związki niektórych Towarzystw Gimnastycznych ze współczesnymi spadkobiercami myśli Dmowskiego w postaci współczesnego Ruchu Narodowego, mają się dobrze, a wręcz przyjacielsko (tutaj polecam materiał video – link – , dostępny na youtubie z 2013 roku, gdzie na kongresie Ruchu Narodowego przez około 90 sekund wypowiada się przedstawiciel Towarzystwa Gimnastycznego ,,Sokół” w Lublinie. Polecam też ich stronę internetową do przejrzenia. Dodatkowo ta sama wypowiedź znajduje się w załączniku pod tekstem w formie pisanej).

Pół żartem, pół serio

Piszę o niektórych towarzystwach, bo zwyczajnie w świecie nie starcza mi czasu, żeby się wszystkimi gniazdami w Polsce zająć, To wszystko, co publikuję, zamieszczam po godzinach, w wolnych chwilach, najczęściej nocnych. W związku z tym, mówiąc pół żartem, pół serio, od co najmniej dwóch miesięcy nie dosypiam, mam coraz większe worki pod oczami (zawsze miałem, ale nie takie). Nie skarżę się, ale tłumaczę, że przejrzenie działalności wszystkich towarzystw gimnastycznych ,,Sokół” wymaga czasu. Dlatego ilekroć będę pisał o związkach sokołów z ruchami narodowymi mniej lub bardziej skrajnymi, będę miał na myśli te, które przejrzałem oraz udokumentowaną historyczną bliskość sokołów z endecją w 20-leciu międzywojennym.

To, co opowiada Damian Małecki, że harcerstwo i gimnastyka, to tylko część prawdy o sokołach. Powtarzanie tego we Wschowie, pisanie listu do burmistrza, w którym obecny prezes i pracownik muzeum nie ma odwagi powiedzieć o historii towarzystw gimnastycznych ,,Sokół” zgodnych z faktami, budzi mój, jak największy niepokój, a nawet niesmak. I znowu – piszę mój, czyli osoby, która mieszka we Wschowie od urodzenia i która sprawami tego miasta zajmuje się od co najmniej kilkunastu lat. Mniej lub bardziej profesjonalnie. Mniej lub bardziej zawodowo.

O tym, jak się w tym mieście wciska kit, a szerzej na prowincji

Sam fakt, że można w tym mieście wciskać kit, że się wyrażę kolokwialnie, źle świadczy o osobie, która ten kit wciska, ale również o nas, o mieszkańcach tego miasta albo o jego elitach (elit nie ma, ale są takie, które udają, że są elitami). Bo, jak każda prowincja w tym kraju, mamy wasalny stosunek do każdego, kto przyjdzie z zewnątrz. Wypowiedzi radnych na sesji i komisji, w związku ze sprawozdaniem MZW, które mówiły, że pan dyrektor ma prawo do własnej wizji są tego przykładem. Przecież nikt na tej prowincji nie poświęci czasu, żeby dokładnie przyjrzeć się tej wizji. Nie mamy kompetencji i wierzymy każdemu, bo – z całym szacunkiem – jesteśmy jedynie prowincją, w pewnym sensie pożytecznymi idiotami. Jak ktoś powie, że jest ekonomistą, to natychmiast kłaniamy się do pasa. Jak ktoś przyjdzie i powie, że ma największe doświadczenie samorządowe, to nie tylko, że kłaniamy się do pasa, to jeszcze padamy z wdzięczności na kolana. A jak ktoś przyjdzie i powie: współpracuję z Narodowym Bankiem Polskim i Pocztą, a na drugim biegunie się macha odznaczeniem Gloria Artis – to co robimy? Nie tylko, że kłaniamy się do pasa, nie tylko padamy na kolana, mówimy więcej – róbcie co chcecie w tej Wschowie. Szanujemy Was i kochamy. Jesteśmy waszym słupem ogłoszeniowym, róbcie, co chcecie. Dlatego też z całą odpowiedzialnością napiszę, że to, co robi ostatnio Zw.pl na tym polu, to są działania sprzeczne z dobrem tego miasta. Tutaj Wschowa nie jest w centrum. W centrum są albo clickbaity, albo coś innego. Ale nie Wschowa. Zamieszczanie listu Damiana Małeckiego bez żadnej krytycznej dziennikarskiej pracy, bez żadnego komentarza ze strony redakcji jest aktem tchórzostwa, tego prowincjonalnego myślenia, o którym napisałem wyżej i udawania, że robi się coś dla Wschowy. Tutaj się nic nie robi dla Wschowy od dawna. Ale to też nikomu nie przeszkadza.

Natomiast mamy w tym mieście ludzi, którzy powinni stać na straży dobra tego miasta. Burmistrz twierdzi i podkreśla to na każdym kroku, że ma od tego ludzi, ten mityczny wyższy szczebel kierownictwa, który powinien dbać o sprawy Wschowy. Szczerze mówiąc na przykładzie wschowskiego muzeum nie widzę tego. To naprawdę nie są ludzie, łącznie z burmistrzem, którzy pracują dla tego miasta za darmo, społecznie, po godzinach. To są ludzie, którym się płaci między innymi za to, aby miasto się nie pogrążało, nawet jeżeli jeden z drugim uważają, że mają wielką wizję. Urzędnicy z tego wyższego szczebla są od tego, kiedy to przekracza mityczne kompetencje burmistrza, żeby to sprawdzić, kiedy pojawia się w przestrzeni miasta człowiek, który ma nową wizję muzeum. Inaczej wszyscy – bez wyjątku – idziemy na dno, uśmiechając się do siebie prowincjonalnym uśmiechem, klepiąc się po swoich prowincjonalnych ramionach i mówiąc sobie małomiasteczkowe: nie mówmy sobie o niczym, wtedy będzie wyglądało, że jesteśmy tacy fajni, zgodni i kochamy to miasto. Z całym szacunkiem, ale nie, to nie ma niczego wspólnego z troską o Wschowę.  Tym bardziej, że nic się nie dzieje w tym zakresie, a to, co się dzieje, to zdjęcia burmistrza z kandydatem na prezydenta – Rafałem Trzaskowskim. Czas, aby burmistrz zajął się Wschową. Czas, żeby przestać udawać, że się kocha Wschowę, tylko tę Wschowę pokochać. Bo w przeciwnym wypadku wyjdzie na to, że ten kto jej nie potrafi pokochać jest większym małomiasteczkowym chłopkiem roztropkiem, niż ci, którzy to miasto kochają, chociaż można im wszystko wcisnąć. Skala geniuszu nie polega na tym, że się zrobiło zdjęcie z Trzaskowskim, Dudą, czy Bosakiem lub Hołownią. Skala geniuszu polega na czymś zgoła innym – że się rozumie to miasteczko nieszczęsne i próbuje się pomimo typowych zawiłości dla małych miasteczek, wyprowadzić je na prostą.

To jeszcze nic złego

Wracając do tematu. To, że ktoś używa zwrotu ,,Wielka Polska” to jeszcze nic złego, chociaż z pewnością każe mieć się na baczności. Jeżeli Państwo przejrzycie sobie na youtubie dostępne relacje z kongresów Ruchu Narodowego, to zobaczycie, że każdy z przedmówców, łącznie z Robertem Winnickim (prezesem Ruchu Narodowego) i Krzysztofem Bosakiem (wiceprezesem) ot tak po prostu zaczynają swoje wypowiedzi od zawołania ,,Czołem Wielkiej Polsce”.

Tak zwane ruchy patriotyczne, w tym Ruch Narodowy, różnią się od siebie, kiedy mówią o ,,Wielkiej Polsce”. To są subtelne różnice, ale na tyle wyraźne, że można je odróżnić od siebie. Odróżnia się od siebie tym ONR i Ruch Narodowy. ONR w swojej ideowej deklaracji mówi o Wielkiej Polsce i homogenicznej etniczności, czyli rasizmie. Ruch Narodowy nie używa aż takich skrajnych pojęć, jak homogeniczność etniczna – natomiast słuchając Bosaka na Kongresie Ruchu Narodowego w 2018 roku – odnoszę wrażenie (podobnie, jak w jego kampanii prezydenckiej w 2020 roku), że jest już bardziej politykiem, niż narodowym ideowcem (co znaczy ideowość wśród narodowców dobrze ilustruje wypowiedź samego Bosaka). Żeby tego posłuchać trzeba kliknąć w link – tutaj. Dodać muszę, że wypowiedź Bosaka o cudzoziemcach z linku powyżej niczym się w mojej opinii nie różni od tego, co mówią jego bardziej radykalni koledzy z ONR-u (całą tę wypowiedź można przeczytać w dołączonym załączniku pod tekstem)

Zresztą każdy kto trochę czasu poświęca polityce, doskonale wie, że nie słowa definiują polityków, ale czyny. Słowa Bosaka trudno w jakikolwiek sposób dzisiaj zweryfikować. Ten człowiek póki co nie był u władzy i trudno powiedzieć jak będzie realizował swoje gładkie, jak na narodowców, wypowiedzi, gdyby tę władzę w Polsce kiedyś przejął. Moim zdaniem mielibyśmy scenariusz rodem z ,,Opowieści podręcznej”, ale pewnie mało kto z Państwa ten serial oglądał.  Więc do czego się tutaj odnosić w tym miasteczku? Do ,,Dzieci z Bullerbyn”? A może do ,,Ani z Zielonego Wzgórza”? Nie zmienia to jednak faktu, że tego rodzaju wypowiedzi historia Europy doskonale zna i doskonale tez wie, czym się one kończą, kiedy osoby, które je głoszą, biorą władzę w swoje ręce.

Krótki rys pojęcia ,,Wielkiej Polski”

Pojęcie Wielkiej Polski, związane jest z endecją, która ustami Romana Dmowskiego wskazywała, zanim wyznaczono granice Polski w 1918 roku, że nasze granice powinny wrócić co najmniej do tych sprzed I rozbioru Polski. Dmowski był zdania, że Polska jest w stanie się obronić przed sąsiadami i utrzymać swoje granice, jeżeli jej terytorium będzie znacznie większe. Przykładem miała być Polska z czasów Władysława Jagiełły i jej sojuszu z Wielkim Księstwem Litewskim. Była to wtedy, jak wszyscy pamiętają, Rzeczpospolita Obojga Narodów. Zdaniem Dmowskiego nazwa ta miała charakter bardziej polityczny niż realny. Po prostu starano się zdaniem Dmowskiego, tak, jak to ma dzisiaj, mówić o dwóch narodach, myśląc po cichu o jednym. Przy czym Dmowski uważał, że pomimo różnic etnicznych sens tego był taki, że tak jedni, jak i drudzy uważali, że służą jednemu narodowi – Polsce.

Z historycznego punktu widzenia – ten obszar nigdy nie był Polski. Potem, z latami, ta sytuacja się komplikowała. Po zakończeniu I wojny światowej, na tych terenach, które dzisiaj nazywamy Kresami, stały wojska niemieckie. Kiedy się stamtąd wyniosły, doszło do wojny polsko-bolszewickiej. Są historycy, którzy uważają, że Kresy nigdy nie były ani polskie, ani w tym czasie rosyjskie. Należały do siebie, czyli do Litwinów, Białorusinów i Ukraińców. Dmowski był zdania, że należą do nas. Piłsudski przeciwnie – marzyła mu się federacja państw. Sprawa jest na tyle skomplikowana, że przekracza możliwości tego tekstu, ale komplikuje się również ze względu na sentyment do tych ziem ludzi, którzy musieli je opuścić i po II wojnie światowej, przywędrować tutaj, na ziemie zachodnie.

Chcę jednak wyraźnie zaznaczyć, że w pojęcie Wielkiej Polski wchodzą tereny Kresów. Bez nich nie ma Wielkiej Polski w rozumieniu endecji w latach 2018-2039, jak i współczesnych, radykalnych ruchów narodowych.

Co ma wspólnego wojna polsko-bolszewicka ze Wschową?

Poświęcam temu tyle czasu, żeby przypomnieć, że nowy dyrektor MZW wraz ze swoim nowym pracownikiem, podkreślają rolę Kresów w nowej wizji muzeum oraz, że planowano we Wschowie konferencję, poświęconą wojnie polsko-bolszewickiej, pomimo tego, że Wschowa w tym czasie była niemiecka i nie miała niczego, dosłownie niczego wspólnego z tą wojną (do konferencji nie doszło, jak mówił dyrektor MZW z powodu koronawirusa). Pytanie, jakie stawiam, brzmi: czy działania pana dyrektora i jego pracownika wynikają z ich profesjonalizmu, czy politycznych, endeckich wartości? Przy czym chcę wyraźnie zaznaczyć – to nic złego mieć w sercu endeckie wartości (wyłączając z nich oczywiście ekstrema, jak antysemityzm, czy jakakolwiek inna antyetniczność). O tym trzeba po prostu powiedzieć wprost. Ewentualnie wprost odpowiedzieć na wątpliwości, wynikające z tych nagłych zainteresowań we Wschowie. Bo – zastanówmy się – czy zainteresowania Kresami są wynikiem marzeń o Wielkiej Polsce wraz z jej wszystkimi konsekwencjami, łącznie z katolicką wyższością nad innymi religiami? To ważne (i niech się katolicka społeczność tego miasta nie obraża, że tak stawiam pytanie), bo historia Wschowy jest o wiele bogatsza niż tylko jej katolicka przeszłość. Po drugie – jaki jest związek Wschowy z wojną polsko-bolszewicką? Czy tutaj też chodzi o Kresy i jednocześnie zatrzymanie czerwonej zarazy, czerwonej w tym endeckim, a dzisiaj, współcześnie, Konfederackim znaczeniu?

Oczywiście powie ktoś – zaraz, zaraz, mamy we Wschowie Kresowian. Więc to naturalne, ze nowy dyrektor chce wyznaczać wizję muzeum w oparciu o ich rodowód. Owszem, ale nowy dyrektor tę samą wizję realizował w Głogowie. I patrząc na to, mam wrażenie, że nowy dyrektor nie przyjrzał się Wschowie, tylko realizuje coś, czego nauczył się w sąsiednim mieście. I to jest cała historia nowej wizji muzeum.  Nic świeżego, nic nowego, nic odkrywczego. Nic, czego tutaj do tej pory nie robiono. Zatem jaki jest sens tej nowej wizji?  W mojej ocenie wynika ona z politycznych sympatii obu panów. Trudno mi w tym dostrzec coś więcej.

Przykłady

Na koniec dosłownie kilka linków, które pokazują, jak traktowane są Towarzystwa Gimnastyczne ,,Sokół” w tej opowieści o Wielkiej Polsce.

Tutaj – link – konferencja z 2012 roku z udziałem Damiana Małeckiego, który reprezentuje TG ,,Sokół”. Nazwa konferencji – ,,Na drodze do Wielkiej Polski – tradycje polskiej myśli narodowej”. Nie brakuje oczywiście ONR-u, niestety nagranie akurat tego wykładu jest prywatne i nie sposób usłyszeć, co też tam ONR mówił, ale pozostałe materiały są równie ciekawe. Polecam, jeżeli ktoś z Państwa ma czas.

Tutaj – link – link do zrzutki utworzonej przez kaprala Polowych Drużyn Sokolich, zrzutka kończy się zawołaniem Czołem Wielkiej Polsce – jest świetnym punktem wyjścia do dalszego zdobywania wiedzy na temat współczesnych gniazd sokolich. Tutaj można dowiedzieć się na przykład o marce odzieżowej i innych pomysłach. Dostępny jest też wywiad Damiana Małeckiego w telewizji Republika.

Tutaj z kolei – link – link do strony internetowej TG ,,Sokół” w Lesznie. Tak, to ten ,,Sokół” z Leszna, o którym w swoim epickim liście pisał Damian Małecki. Tutaj znajdziecie Państwo informację o turnieju strzeleckim, autorem tej informacji, jak możemy przeczytać, jest Damian Małecki, a sam tekst kończy się zawołaniem ,,Czołem Wielkiej Polsce”.

Dziękuję za uwagę i do usłyszenia.

Załączniki:

Krzysztof Bosak – wypowiedż na Kongresie Ruchu Narodowego 16.06.2018 roku

TG Sokół w Lublinie na Kongresie Ruchu Narodowego w 2013 roku

 

 

2 odpowiedzi

  1. Jedyne co mogę uczynić to podziękować za Pana trud i pracę. Gdyby nie Pan, nic byśmy rzeczywiście nie wiedzieli. Żal po p. Małkus by minął i przeszlibyśmy nad tym do porządku dziennego. Wstyd się przyznać, ale idziemy jak te owce na rzeź prowadzone. Jak łatwo można nami sterować. Tylko faktycznie, jak Pan słusznie zauważa, my mamy dom, prace, dzieci, zakupy. Oni, czyli burmistrz i urzędnicy wyższego szczebla, są od tego, aby pilnować Wschowskich spraw, tego kogo wpuszcza się do swojej zagrody. Genialna analiza. Aż niewiarygodne to wszystko, lecz prawdziwe. I, w pewnym sensie, paradoksalne, bo burmistrz pretendujący do platformerskich elit, nie jest świadomy, lub lekceważy fakt, że wpuścił do kurnika dwa lisy. Ciekawe, co by na to powiedział poseł Sługocki i Pani marszałek Polak. Dziwy dziwy w tej Wschowie. Dobrze, że ktoś taki jak Pan pochyla się tak wnikliwie nad tym wszystkim i stoi na straży. Chylę czoła nad Pana wkładem w życie tego miasta. Gloria artis 😉 Panie Rafale.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Gloria Artis 😉 Obywatelu GC

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Obywatel GC Anuluj pisanie odpowiedzi

The enchanting psychedelic literature.

Welcome to Psychedelic. Here, we're dedicated to exploring the transformative power and profound insights found within the pages of psychedelic-inspired books and literature.